PWM

Szukaj
Zaawansowane

  Zakodowane w dźwiękach - wywiad z Eugeniuszem Knapikiem

 

- Jak to się stało, że na kolejną swoją operę wybrałeś właśnie Moby Dicka?

 

Przyznaję, że ten temat został mi podsunięty, i to wiele lat temu. Poszukiwałem wówczas tekstów do cyklu pieśni Up Into the Silence, który miał być – jak to wtedy założyłem – moim pożegnaniem z XX wiekiem. I tak, poszukując ich, spotykałem się z wieloma osobami. Jedną z nich był Paweł Jędrzejko, wówczas młody doktor w Instytucie Języka i Literatury Angielskiej i Amerykańskiej. Podczas jednego ze spotkań Paweł zaczął opowiadać mi o Moby Dicku. Mówił – słuchaj, to jest tak wspaniałe dzieło, że tylko sięgnąć, i jest opera. Ja, jak wiesz, byłem akurat „po operach”, to był 1996-97 rok, czyli niedługo po skomponowaniu trylogii The Minds of Helena Troubleyn. Pracowałem nad nią prawie 10 lat. Miałem dość!

 

Ale jednak…

 

Przyznałem, że być może jest to ciekawy temat, ale nie dla mnie. Uznałem, że o polowaniu na wieloryby nie ma sensu pisać opery. Jednak Paweł próbował ukazać mi wszystkie wątki i płaszczyzny powieści, by jak najpełniej przekazać zawartość tego dzieła. Przeczytałem całość i uznałem, że książka rzeczywiście jest ciekawa – głównie ze względu na wątki ukryte. I to właśnie wydało mi się niezwykle fascynujące. Gdy w 1999 roku zwrócili się do mnie Waldemar Dąbrowski i Jacek Kasprzyk z propozycją napisania opery, uznałem, że jeśli jeszcze raz miałbym „wejść do tej rzeki”, to być może idealnym materiałem na libretto byłby rzeczywiście Moby Dick. I przeczytałem go po raz drugi.

 

Co Cię najbardziej pociągnęło w tym dziele?

 

Jego wielopiętrowość! Jest tam niezwykle interesujący wątek biblijny, a całość jest przesycona symbolami. Warstwy te nakładają się na siebie, otwierając nas na perspektywę człowieka jako takiego i jego relacje z Absolutem. Wieloryb jako ssak, oczywiście najzupełniej nie. Rozpocząłem poszukiwanie kogoś, kto mógłby napisać libretto. Znów odbyłem wiele spotkań, pytałem przyjaciół, padały różne nazwiska. I podczas jednego z takich spotkań, na tarasie kawiarni na placu zamkowym, padło nazwisko Krzysztofa Koehlera. Krzysztof był wówczas w Stanach Zjednoczonych. Po jego przyjeździe umówiliśmy się na spotkanie w kawiarence Larousse w Krakowie. Zgodził się napisać, decyzja zapadła. Skoro był librecista, to nie pozostało mi nic innego, jak przeczytać książkę po raz trzeci. I dopiero trzecia lektura – czytałem już nie po kolei, lecz pojedyncze rozdziały, a jest ich 135! – ujawniła mi głębię tego dzieła.

(czytaj więcej)

XII Konkurs Kompozytorski im. Tadeusza Ochlewskiego

Trwa przyjmowanie zgłoszeń do XII Konkursu Kompozytorskiego im. Tadeusza Ochlewskiego
więcej
49. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans

Od 5 do 14 września 2014 roku po raz 49 uwaga muzycznego świata skupi się na Międzynarodowym Festiwalu Wratislavia Cantans
więcej
Prawykonanie "Requiem" Pawła Łukaszewskiego

24 sierpnia na Presteigne Festival zabrzmi "Requiem" Pawła Łukaszewskiego
więcej
Zapowiedzi wydawnicze - wrzesień 2014

Już wkrótce nakładem PWM ukaże się kilka długo oczekiwanych nowości wydawniczych.
więcej