|
|
Requiem
per coro, baritono solo ed orchestra, (2007), ca 40'
Obsada: 33 (+1 sax ten.)33-4431-tmp batt-2ar pf-archi
... [Requiem] to gatunek szczególnie mocno obciążony przez tradycję, bo sam wybór ustalonego od wieków tekstu łacińskiego narzuca kompozytorowi dramaturgię utworu. Można ją jednak w różny sposób modelować i rozmaicie rozkładać akcenty. Krenz poszedł w stronę kontemplatywności i jakby „prywatnej” refleksji w obliczu spraw ostatecznych, przed którymi każdy musi stanąć. Nie wiem, czy było to jego zamierzeniem, ale rezygnacja z konwencjonalnego kwartetu solistów ze słodko anielskimi głosami żeńskimi i powierzenie fragmentów solowych w Lacrimosa i w Agnus Dei barytonowi, z natury rzeczy ciemniejszemu głosowi męskiemu, podkreśla dość wyraźnie ten bardzo osobisty ton muzycznej medytacji.
Od pierwszych sukcesywnych wejść pojedynczych instrumentów dętych układających się w wyraźnie zarysowany motyw, materia muzyczna kształtowana jest bardzo precyzyjnie i z dużą dbałością o przejrzystość brzmienia. Nawet w epizodach dramatycznych nie ma owego chaotycznego „orkiestralnego bełkotu”, wynikającego z nadmiernej komplikacji faktury. Ale Krenza nie kusi też jakiś demonstracyjny nawrót do dziewiętnastowiecznego romantyzmu. Stara się mówić głosem własnym, językiem dźwiękowym ukształtowanym przez własne bogate i różnorodne doświadczenia.
Partytura Requiem jest doskonale „wysłyszana” nie tylko w wyobraźni kompozytora, ale także uchem dyrygenta znającego na wylot tajniki orkiestry. Dzięki temu dzieło było czytelne również dla słuchaczy Nie tylko czytelne, ale także poruszające [...] Adam Walaciński, Dziennik Polski nr 276, 26.11.2007
Requiem Krenza jest mroczne, prowadzące od początkowych posępnych fanfar wzywających na Sąd Ostateczny, przez dramatyczne Dies irae, niemal skandowane przez chór (bardzo dobrze przygotowany przez Jacka Mentla) któremu towarzyszą kotły, poważne solo barytonu Tuba mirum (wspaniała kreacja Adama Kruszewskiego) i niepokojące punktowanymi rytmami Rex tremendae, aż do uspokojenia w Lacrimosa i następującej po tym wersecie instrumentalnej Arii. Złagodnienie nastroju to tylko wyraz zadumy nad znikomością kondycji ludzkiej. Krótkie Benedictus na chór a capella jest żarliwym wołaniem z głębokości, któremu w Agnus Dei znów odpowiada głos sądnych trąb z początku utworu. Kiedy z pozoru nie ma już nadziei, w finale nagle rozbłyskuje jasność, silnie kontrastująca z ciemnymi barwami całości. To Requiem nikogo ze słuchaczy nie pozostawia obojętnym, jest wyjątkowe w swej doskonałej prostocie i artystycznej prawdzie [...] Anna Woźniakowska, Ruch Muzyczny
Krenz skomponował dzieło niezwykłe. Używając olbrzymiej obsady (pełna orkiestra symfoniczna, chór, solista, harfy i fortepian), nie nakreślił go jednak z symfonicznym rozmachem. To bardzo kameralna msza żałobna, utwór niewielkich rozmiarów, choć, gdy trzeba - o bardzo bogatym brzmieniu. Kompozytor korzysta z nowoczesnego, pełnego ostrych dysonansów języka harmonicznego, ale muzyczne środki stosuje jednocześnie z olbrzymim wyczuciem i smakiem. Jego „Requiem” jest wyjątkowe - oszczędne w środkach, a jednak wielkie [...]
Tomasz Handzlik, Gazeta Wyborcza. Kraków, 26.11.2007
zamów materiał
partytura + głosy
|