Materiały orkiestrowe

A B C Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś Š T U V W Y Z Ż

Kategoria: Operetka, komedie muzyczne

Karol Szymanowski (1882-1937)

Loteria na mężów operetka w 3 aktach, (1908-9), ca 65'
Obsada: 3S 1 Ms 5A 6T 1Bar 2B-2222-4231-timp batt ar-archi

W roku 1906, po pierwszym koncercie kompozytorów Młodej Polski w Muzyce, krytycy pasowali młodego Szymanowskiego na geniusza. Podziwiano jego fortepianowe Preludia, Etiudy i Wariacje, niezwykłej piękności pieśni do słów Kazimierza Tetmajera, Tadeusza Micińskiego, Jana Kasprowicza, a Uwerturę koncertową E-dur na wielką orkiestrę symfoniczną uznano za wyraz wspaniałego talentu. „Wsłuchując się w wykonanie utworów p. Szymanowskiego ani na chwilę nie wątpiłem, że mam do czynienia z kompozytorem nadzwyczajnym, może genialnym. Jest to może pisklę, ale pisklę orle." Ale już niebawem to uniesienie nieco przygasło, ten sam krytyk muzyczny zaczął się podejrzliwie przyglądać flirtowi młodego twórcy z muzyką i poezją niemiecką, gniewał się, że kompozytor ulega obcym wpływom, że zdradza narodowe ideały. Szymanowski tymczasem szukał swojej drogi, strzegąc nade wszystko prawa do artystycznej niezależności. Niestety Pieśni do słów poetów niemieckich nie przyniosły Szymanowskiemu sukcesu porównywalnego z pierwszymi cyklami pieśni, podobnie nie powiodła się próba skomponowania następnego utworu symfonicznego, czyli I Symfonii. Nawet jej Szymanowski, zniechęcony, nie dokończył. Nie potrafił się wywikłać z nadmiaru komplikacji harmoniczno-kontrapunktycznych, nie czuł swobody w instrumentowaniu. Nadszedł czas jakiegoś zawieszenia, braku twórczej energii, jednym słowem rodzaj duchowego kryzysu. Tymczasem doskonale wiodło się Grzegorzowi Fitelbergowi, który pozycję dyrygenta umacniał w Berlinie i Wiedniu, sam Ryszard Strausss powierzył mu prowadzenie swoich kompozytorskich koncertów. Pośród kompozytorów Młodej Polski w Muzyce Fitelberg cieszył się najwyższym autorytetem jako mistrz instrumentacji. Wiosną 1908 r. Karol spędził razem z Ficiem jakiś czas w Wiedniu, gdzie pośród zabaw i towarzyskich uciec mocno się wyszastali z pieniędzy. Przyszło im wtedy do głowy, żeby może wspólnie napisać coś lżejszego, jakąś muzyczkę dla wzmocnienia nadwątlonej kasy. Zapotrzebowanie na operetki w Wiedniu wydawało się nieograniczone. Zresztą nie tylko tam operetka królowała też w Berlinie, Warszawie i Lwowie. Właśnie we Lwowie postanowił Szymanowskii rozejrzeć się za autorem libretta. Sprawy potoczyły się błyskawicznie. Poznał tu rówieśnika, doskonale się zapowiadającego aktora komicznego lwowskiej operetki, Juliana Maszyńskiego (syna kompozytora Piotra Maszyńskiego), który występował pod pseudonimem Krzewiński, w niedalekiej przyszłości będzie autorem wielu librett komicznych i operetkowych, tekstów piosenek. Doskonale się od razu porozumieli, Krzewiński w ciągu paru dni miał gotowe nawet dwa projekty. Bardzo podekscytowany Karol zaprasza Fitelberga na lato do Tymoszówki: gdybyś do nas przyjechał, to musimy operetkę napisać. „Pod wielkim sekretem powiem Ci, że przywiozę ze sobą dwa operetkowe libretta. Nie mów tylko nikomu o tym. Będziemy robili karierę." Mimo iż Ficio nie przyjechał, Szymanowski przez całe lato 1908 r. sam ochoczo komponował operetkę, której tytuł na początku brzmiał Główna wygrana, a potem Loteria na mężów. Ale gdy jesienią przyjechał do Warszawy, licząc że w pracy nad partyturą pomoże mu niedościgły Ficio spotkało go przykre rozczarowanie. Fitelbergowi ani w głowie była wspólna praca nad operetką. Filharmonia Warszawska powierzyła mu właśnie prowadzenie w sezonie 1908/1909 dwunastu koncertów. To było wielkie i ambitne wyzwanie, droga do prawdziwej kariery. Szymanowski pozostawiony sam sobie pracy nad operetką nie porzucił. Na przełomie 1908 i 1909 r. gotowa była partycja fortepianowa z wpisanymi głosami solowymi i partiami chóralnymi. Zacisnąwszy zęby zabrał się Szymanowski do opracowania partytury: Nieszczęście z operetką, tak mi oczorciała, a czuję, że muszę ją skończyć nareszcie. 28 X 1909 zapisał ostatnią z liczącej 396 stron partytury. Tytuł brzmiał ostatecznie: Loteria na mężów (Narzeczony Nr 69). Operettka w 3 aktach. Autorstwa swego Szymanowski nie ujawnił jednak ani w partycji, ani w partyturze: tu umieścił jedynie pseudonim Whitney. I tak Loteria miała mieć dwóch ojców, a została sierotą. Może wymuszona okolicznościami praca nad nią do pewnego stopnia pomogła Szymanowskiemu przetrzymać twórczy zastój zaraz potem rzucił się w wir pracy nad dziełem nowym, prawdziwie wielkim, nad II Symfonią B-dur. Ale miał przecież poczucie, że choć lekka, to jednak muzyka Loterii była całkiem niezła. W przekonaniu tym umocniła go opinia doświadczonego starszego kolegi, Piotra Maszyńskiego, który na widok partytury Loterii popadł w zachwyt: Partycja Głównej wygranej pełna jest nowych efektów, godnych w niektórych swych częściach najpoważniejszej muzyki. Piękne, oryginalne melodie są zasnute misterną koronką polifonii i kontrapunktu. Wszystko zaś wyposażone w tak niezwykłe, tak pociągające i piękne dla ucha harmonie, że trudno mi było porównać tę młodą twórczość pod względem harmonizacji z jakąkolwiek znaną mi z czasów dawniejszych i obecnych. Więc jeszcze się w Karolu kołatał cień nadziei, że może dzięki wpływom mecenasa artystów Młodej Polski, niezwykle ustosunkowanego w Wiedniu Władysława księcia Lubomirskiego, uda się Loterię ulokować na którejś z wiedeńskich scenek. Nawet na wszelki wypadek zamówił tłumaczenie libretta na niemiecki. Niestety nadzieje okazały się płonne, a i ze strony Fitelberga pomysł nie otrzymał wsparcia. Ficio czekał na II Symfonię. I tak od 1912 r. nad Loterią zapadła głucha cisza, nie przerwana najdrobniejszą nawet wzmianką w korespondencji kompozytora, utwór nie pojawił się również nigdy w żadnym ze sporządzonych przez Szymanowskiego spisach kompozycji. Nigdy nie wspomniał o partyturze doskonale ją znający Fitelberg; dopiero na trzy miesiące przez śmiercią, 30 XII 1952, zdecydował się wykonać w Polskim Radio w Katowicach z Wielką Orkiestrą Symfoniczną PR trzy fragmenty: duet i dwa romanse, które zaśpiewali Natalia Stokowacka i Bogdan Paprocki. Trzyaktowa Loteria składa się z 16 numerów tradycyjnych arii, duetów, ansambli, zbiorowych finałów. Niestety nie zachowały się teksty mówione, zespalające ze sobą sceny-numery muzyczne, co przy wystawianiu utworu powoduje konieczność konstruowania scenicznej postaci dzieła opartej oczywiście na fabularnej zawartości tekstów śpiewanych. A rzecz dzieje się w naszych czasach w Ameryce. Bogaty przemysłowiec Helgoland ma dwóch synów: Charlyego i Darlyego, zamiłowanych fotografów, ale nicponiów, przy czym Darly jest bardziej sentymentalny. Pomysłowy impresario zabaw publicznych postanowił urządzić loterię na męża, w której główną wygraną będzie młodzieniec. Loteria ze zrozumiałych względów wzbudza zainteresowanie klubu starych panien, obok nich zjawia się również pani Troodwood z córką Sarą, zatroskana o przeciągający się zbytnio jej panieński stan. Zjawiają się zwabieni zabawą synowie Helgolanda; Darly, oczarowany urodą Sary, wpisuje się na listę loteryjnych fantów. Odbywa się ciągnienie, zachodzi qui pro quo pomiędzy braćmi, ale w końcu po szeregu perypetii dochodzi do zaręczyn szczęśliwej pary: Sary i Darlyego. Szymanowski komponując muzykę Loterii bawił się, pisał ją jakby z przymrużeniem oka, ostatecznie sam zaskoczony, że potrafi pisać muzykę jasną, klarowną, dowcipną, a nade wszystko roztańczoną. Są w Loterii urocze walce, jest jeden z najpopularniejszych w owym czasie karnawałowych kadryli; rodem z Nowego Świata jest cytat starej amerykańskiej melodii Yankee Doodle (Głupi Jankes to w odniesieniu do synów Helgolanda), nie brak ówczesnego ostatniego krzyku mody, czyli amerykańsko-murzyńskiego tańca cake-walka, a nawet i śmiałej macziczy brazylijskiego chowu. Jednak co najbardziej zaskakujące: oto z dużej orkiestry symfonicznej zamiast spodziewanej solidnej dźwiękowej masy Szymanowski dobywa uroczy akompaniament orkiestrowy, płynący miękkimi, szerokimi łukami melodii, gdzieniegdzie oszczędnie dawkuje bardziej pikantne harmonie i dowcipne wielogłosy. Trudno nie dostrzec w Loterii echa młodzieńczych muzycznych zabaw i żartów, urządzanych w Tymoszówce amatorskich artystycznych kabaretów, komicznych żywych obrazów, parodii całych przedstawień operowych. Nieco zwariowane i nie zawsze logiczne pomysły Krzewińskiego skutecznie uruchomiły wyobraźnię muzyczną Szymanowskiego. Sprowokowały go do kompozytorskiej zabawy, pobudziły ochotę do gry formą, bawienia się elementami groteski, dowcipu, pastiszu, parodii, staroświeckości z nowoczesnością. Gry, która ukazała instynkt teatralny kompozytora i jego niezawodne poczucie humoru, któremu w przyszłości zawdzięczać będziemy pantomimę Mandragora, małe arcydziełko teatralno-orkiestrowego dowcipu. Karol Szymanowski lubił się śmiać w życiu i w muzyce. Powiadał: Komizm pociąga mię i nigdy nie miałem sposobności go wykorzystać; [...[ nie mogę być ciągle taki uroczysty, tak jak w Stabat czy Rogerze, to bardzo męczące. [...[ Muszę trochę się muzycznie wyśmiać. Jeśli będziemy pamiętać, że muzyka ma wiele twarzy - to Loteria ze swą rozbawioną, uśmiechniętą i wesołą twarzą będzie mogła rozpocząć swe szczęśliwe, płoche życie. Teresa Chylińska [z programu III Festiwalu Muzyki Polskiej] Obsada (oryginalna): Tobiasz Helgoland (T), Charly (Bar), Darly (T), Djep (T), Impresario zabaw publicznych (T), Sherlock Holmes (T), Williams (T), Jack (B), Mrs Troodwood (Ms), Sara (S), Miss Huck (A), Molly (A), Ketty (S), Fanny (S), Lotti (A), Mimi (A), Druciarz (A), Klub starych panien (S, A), Klub wesołych wdowców (T, B), Murzyni I, II, III (T, B) Prawykonanie światowe odbyło się na podstawie zrekonstruowanego libretta części mówionych autorstwa Wojciecha Graniczewskiego

zamów materiał

part.+ wyc. fort.+ gł.ork.+ gł. chór.

Autor libretta: Julian Krzewiński-Maszyński